Jan Heweliusz – łowca gwiazd i wybitny konstruktor

M. Gogól-Górecka
10.10.2023
Przewidywany czas: 4 min

Choć żył ponad 300 lat temu, pod wieloma względami przypomina współczesnego nam naukowca. Jego osiągnięcia naukowe przetrwały wiele lat, a zaproponowane przez niego nazwy gwiazdozbiorów są w użyciu do dzisiaj. Kim był i jak wyglądało uprawianie nauki w jego czasach?

Kim był Jan Heweliusz?

Z całą pewnością był pasjonatem astronomii. Urodził się w 1611 roku w bogatej rodzinie mieszczańskiej zamieszkującej należący do Rzeczypospolitej, ale cieszący się dużą autonomią, niemieckojęzyczny Gdańsk. To było miasto z własnym portem o położeniu w pobliżu ujścia Wisły, które od wielu wieków bogaciło się dzięki handlowi. Kształcąc się w gdańskim gimnazjum pod okiem wybitnego, pruskiego matematyka i polimaty Petera Kruegera, młody Heweliusz zainteresował się niebem i astronomią. Tej naukowej fascynacji pozostał wierny przez całe życie. Początkowo rozwijał ją samodzielnie, m.in. konstruując na własny użytek proste przyrządy, jednak wkrótce postanowił poszerzyć horyzonty i wyruszył w podróż po Europie Zachodniej, odwiedzając ważne uczelnie i obserwatoria.

Niewspółczesne podejście

Heweliusz Starannie dobierał tematykę swoich badań. Utrzymywał kontakt z ówczesnymi wiodącymi postaciami ze świata nauki, chcąc promować swoje badania. Jednocześnie wykorzystywał te kontakty do tego, aby być na bieżąco z aktualnym stanem wiedzy oraz kształtować swój własny, bardzo szeroki program badawczy. Starał się też pozostać niezależny finansowo: posiadał spory majątek, którym sprawnie zarządzał, nie rezygnując jednak z pozyskiwania grantów i przychylności koronowanych głów. Jego osiągnięcia naukowe przetrwały wiele lat, a zaproponowane przez niego nazwy gwiazdozbiorów są w użyciu do dzisiaj.

Nie tylko nauka

Dzięki majątkowi, który odziedziczył po ojcu, mógł pozwolić sobie na zorganizowanie własnego obserwatorium i prowadzenie w nim badań. Nie zapominał jednak o innych ważnych sprawach: równolegle z karierą naukową angażował się społecznie i rozwijał własny biznes. Został gdańskim rajcą oraz starszym cechu browarników. Dzięki temu zyskał stałe i stabilne dochody, dzięki którym uniknął wielu rozterek znanych innym naukowcom.

Jan Heweliusz jest członkiem „Akademii Superbohaterów”. Książkę o polskich naukowcach kupisz w sklepie Fundacji Nauka. To Lubię.

Akademia Superbohaterów drugie wydanie

Wielki talent i wielkie szczęście

Jego prace w zakresie astronomii, solidnie oparte na własnym materiale obserwacyjnym i umiejętnym stosowaniu w nich matematyki i geometrii, powoli zyskiwały mu sławę i były doceniane za granicą. Między innymi jako pierwszy obcokrajowiec stał się członkiem angielskiego Towarzystwa Królewskiego, a jego dzieła – które zresztą drukował we własnej drukarni – trafiały do księgozbiorów wszystkich ważnych bibliotek świata nauki.


Poza zamiłowaniem do nauki, niewątpliwym talentem do prowadzenia badań i posiadanym możliwościom finansowym, Heweliusz miał to szczęście, że los obdarzył go jeszcze jednym atutem, szczególnie ważnym dla astronoma: doskonałym wzrokiem. I właśnie ta kombinacja czynników umożliwiła mu odniesienie sukcesu naukowego.

Ze względu na różnorodność zainteresowań i wagę osiągnięć, Heweliusz czasem nazywany jest polskim Leonardem da Vinci. Takie porównanie, choć śmiałe, nie jest pozbawione podstaw: zajmował się on nie tylko obserwacjami, ale też ich dokumentowaniem oraz projektowaniem i budową przyrządów astronomicznych. Spod jego ręki wyszła m.in. pierwsza dokładna mapa Księżyca, przedstawiająca wiele szczegółów powierzchni naszego satelity, a także atlas nieba i niedokończony katalog gwiazd widocznych z gdańskiego obserwatorium. To w nim umieścił kilka nowych gwiazdozbiorów, nadając im nazwy, które przetrwały do naszych czasów. Wśród nich znalazła się m.in. Tarcza Sobieskiego (obecnie znana jako Tarcza), upamiętniająca wiktorię wiedeńską polskiego króla z 1683 roku.

Obserwował i odkrywał również komety, zajmował się zjawiskiem libracji Księżyca (a więc jego delikatnym kołysaniem się w ruchu obiegowym). Badał też gwiazdy podwójne, ruchy planet, starając się też odkryć tajemnicę dziwnego „uszatego” kształtu Saturna. Słowem – niemal każdy obiekt na niebie budził jego zainteresowanie.

Konstruktor, któremu pozazdrościł zachód

Poza tym Heweliusz miał również spore osiągnięcia w dziedzinie optyki: dla własnych potrzeb projektował i konstruował przyrządy obserwacyjne (wśród nich sławny ażurowy teleskop o długości aż 50 metrów!). Jakość pozyskiwanych za ich pomocą danych była tak wysoka, że budziła zazdrość i niedowierzanie ze strony innych badaczy. W celu weryfikacji pomiarów dokonanych przez Heweliusza angielskie Towarzystwo Królewskie poprosiło o pomoc młodego, ale już wówczas bardzo szanowanego astronoma angielskiego Edmunda Halleya, znanego później z badania okresu obiegu komety nazwanej jego imieniem. Po kilku miesiącach prowadzenia wspólnych obserwacji Anglik uznał, że przyrządy gdańszczanina faktycznie są najwyższej jakości, a wyniki obserwacyjne – całkowicie wiarygodne.

Heweliusz pozostawił po sobie wiele ważnych dzieł naukowych, wśród nich „Selenografię”, poświęconą Księżycowi, obserwacjom jego powierzchni oraz zakryć innych ciał niebieskich, „Cometografię”, w której przedstawił dokonane przez siebie pomiary i analizę ruchu tych niewielkich, ale bardzo spektakularnych obiektów. Kolejnym dziełem jest dwutomowa „Machina nieba”, która jest podsumowaniem wszystkich osiągnięć obserwacyjnych. Księgi te nie tylko stanowią ozdobę kolekcji bibliotecznych. Są również dowodem na to, jak duże znaczenie miał gdański astronom dla światowej i polskiej nauki.

Zobacz również